Sieci widmo z Bałtyku: jak nurkowie ratują morze
Sieci widmo to porzucone narzędzia połowowe, które łowią bez udziału człowieka. Poznaj, jak polscy nurkowie je wyławiają i co to oznacza dla ekosystemu Bałtyku.
Sieci widmo to porzucone lub zagubione sieci rybackie, które pozostają na dnie morza i oceanów, dalej łowiąc zwierzęta bez kontroli człowieka. Problem ten dotyczy nie tylko Bałtyku, ale całych światowych wód — globalnie w oceanach znajduje się tysiące ton takiego sprzętu, który stanowi śmiertelną pułapkę dla morskiego ekosystemu.
Co to są sieci widmo i skąd się biorą?
Sieci widmo powstają, gdy narzędzia połowowe zostają zagubione lub odłączą się od łodzi rybackich. Jak wyjaśnia Krzysztof Niecko, instruktor nurkowania i prezes Klubu Nurkowego “Rekin”, są to sieci, które “zostały porzucone lub zagubione w wodach śródlądowych, ale które łowią dalej, bez udziału człowieka, tworząc pułapkę dla zwierząt i niebezpieczeństwo dla nurków”.
Rybakom zdarza się tracić sieci w wyniku sztormów, błędów manewrowych lub zaczepiania się o przeszkody podwodne. Raz zagubiona sieć nie znika — pozostaje na dnie, gdzie przez dziesięciolecia kontynuuje swoje niszczące działanie.
Zagrożenie dla ekosystemu i człowieka
Zagrożenia związane z sieciami widmo są wielorakie. Przede wszystkim tworzą one “łańcuch śmierci” — mała ryba zaplątana w sieć przyciąga drapieżnika, który również się w niej łapie. Proces ten powtarza się w kółko, aż do momentu, gdy sieć zostanie usunięta.
Zagrożone są nie tylko ryby. W sieci widmo ginie się saki morskie, takie jak foki, oraz ptaki morskie. Nurkowie również narażeni są na niebezpieczeństwo — mogą się zaplątać w sieci, szczególnie gdy nurkują wśród wraków, które stanowią popularne miejsca dla amatorów podwodnych eksploracji.
Dodatkowy problem stanowi rozkład materiału. Sieci wykonane z różnych rodzajów plastiku rozkładają się przez ponad 100 lat, zamieniając się w mikroplastik. Ten mikroplastik przenika do całego ekosystemu wodnego i ostatecznie trafia również do ludzi, którzy spożywają owoce morza.
Ghost Diving Poland: ochotnicy czyszczą Bałtyk
Aby walczyć z tym problemem, powstało międzynarodowe stowarzyszenie Ghost Diving, którego polskim oddziałem kieruje Krzysztof Niecko. Ghost Diving Poland zrzesza nurków-wolontariuszy, którzy w swoim wolnym czasie i za własne środki wyławiają sieci widmo z Bałtyku.
Działalność organizacji opiera się na współpracy z rybakami, którzy informują specjalistów o miejscach, gdzie sieci zostały zagubione. Nurkowie otrzymują również zgłoszenia od innych nurków i centrów nurkowych. Gdy tylko dostrzegą sieć — zarówno podczas profesjonalnych akcji, jak i rekreacyjnego nurkowania — próbują ją usunąć.
Przeszukiwania skupiają się przede wszystkim na wraki, które są dobrze znane polskim nurkom i stanowią popularne cele dla amatorów podwodnego nurkowania. Dzięki tym wysiłkom większość sieci widmo z Bałtyku została już wyłowiona.
Jak wygląda praca Ghost Diving Poland?
Organizacja działa nie tylko na Bałtyku. Jako część międzynarodowej sieci Ghost Diving, polskie oddziały współpracują z zagranicznymi partnerami i uczestniczą w akcjach na Adriatyku czy Morzu Północnym. Każda wyłowiona sieć jest jednak traktowana priorytetowo — im szybciej zostanie usunięta, tym mniej zwierząt zostanie w niej uwięzionych.
Wyłowione sieci nie trafiają na śmietnik. Zamiast tego przekazywane są do firm zajmujących się recyklingiem, gdzie przetwarzane są na nowe produkty. Z przetworzonych materiałów wytwarzane są nici do odzieży, sprzęt sportowy czy tapicerkę do samochodów. To oznacza, że niszczący sprzęt rybacki otrzymuje drugie życie w postaci użytecznych produktów.
Co to oznacza dla bezpieczeństwa morza?
Działalność Ghost Diving Poland ma konkretny wpływ na stan Bałtyku. Krzysztof Niecko podkreśla, że “jeżeli pojawiają się jakieś sieci, to są one najczęściej nowe — takie, które w ostatnich dniach czy tygodniach się tam pojawiły. Większość wraków ogólnodostępnych dla nurków została oczyszczona z sieci”.
To oznacza, że polskie wody stają się bezpieczniejsze zarówno dla nurków, jak i dla morskiej fauny. Zmniejsza się ilość mikroplastiku krążącego w środowisku. Wraki, które przyciągają nurkowanie rekreacyjne, są wolne od śmiertelnych pułapek.
Jednak praca nie kończy się. Nowe sieci wciąż się pojawiają, a globalna skala problemu pozostaje ogromna. Stowarzyszenia takie jak Ghost Diving Poland pokazują, że zaangażowanie społeczności i wolontariuszy może przynieść realne zmiany w ochronie morskiego ekosystemu. Każda wyłowiona sieć to setki zwierząt uratowanych przed śmiercią i mniejsza ilość mikroplastiku zagrażającego zdrowiu ludzi.
Najczęstsze pytania
Czym są sieci widmo?
Sieci widmo to porzucone lub zagubione sieci rybackie, które pozostają w wodzie i dalej łowią zwierzęta bez kontroli człowieka. Stanowią śmiertelną pułapkę dla ryb, ssaków morskich i ptaków.
Ile sieci widmo znajduje się w Bałtyku?
Dokładna liczba dla Bałtyku nie jest znana, ale globalnie w oceanach znajduje się tysiące ton takiego sprzętu. Polskie stowarzyszenie Ghost Diving Poland wyłowiło już większość sieci z Bałtyku.
Jak długo rozkłada się sieć widmo?
Sieci widmo rozkładają się przez ponad 100 lat, a w tym procesie zamieniają się w mikroplastik, który trafia do ekosystemu i ostatecznie do ludzi.
Czy nurkowanie wśród wraków jest bezpieczne?
Wraki mogą być zagrożone sieciami widmo, które stanowią pułapkę dla nurków. Polskie organizacje aktywnie oczyszczają popularne wraki z takiego sprzętu, aby uczynić nurkowanie bezpieczniejszym.
Co się dzieje z wyłowionymi sieciami?
Wyłowione sieci trafiają do firm zajmujących się recyklingiem, gdzie przetwarzane są na nowe produkty, takie jak nici do odzieży, sprzęt sportowy czy tapicerkę samochodową.
Na podstawie: Jedynka - Polskie Radio. Tekst opracowany redakcyjnie.