czwartek, 6 sierpnia 2026
Aktualności

Przepłynął Bałtyk w 55 godzin. Co było najtrudniejsze dla pływaka

Bartłomiej Kubkowski po raz piąty próbował przepłynąć Morze Bałtyckie — tym razem z sukcesem.

Autor: Tomasz Nawrocki, 6 sierpnia 2026
A lone swimmer in a vast expanse of open water under an overcast sky.
Fot. Airam Dato-on / Pexels · Pexels License

Bartłomiej Kubkowski, doświadczony pływak długodystansowy, po raz piąty próbował przepłynąć Morze Bałtyckie — tym razem z sukcesem. W niedzielę około godziny 20, po pokonaniu ponad 160 kilometrów w około 55 godzinach bez przerwy, dotarł do plaży w Dziwnowie w powiecie kamieńskim na Pomorzu Zachodnim. Wyczyn sportowca wzbudził ogromne zainteresowanie — na plaży witały go tłumy kibiców, a sam Kubkowski przyznał, że wciąż nie do końca wierzy w to, co osiągnął.

Piąta próba, pierwszy sukces

Historia przepłynięcia Bałtyku przez Kubkowskiego to historia determinacji i wytrwałości. Sportowiec podejmował to wyzwanie cztery razy wcześniej bez powodzenia, jednak nie poddawał się. Przepłynięcie Morza Bałtyckiego to jedno z najtrudniejszych wyzwań w pływaniu długodystansowym — wymaga nie tylko wyjątkowej kondycji fizycznej, ale przede wszystkim siły psychicznej i umiejętności radzenia sobie z ekstremalnymi warunkami.

Wypłynął ze Szwecji w piątek, a dotarł do polskiego brzegu w niedzielę wieczorem. To oznacza, że przez 55 godzin bez przerwy pozostawał w wodzie, pokonując dystans ponad 160 kilometrów. Dla porównania — to dystans zbliżony do odległości między Warszawą a Łodzią, ale pokonywany w całości pływając.

Zimna woda i halucynacje — największe wyzwania

W rozmowie z TVN24 Kubkowski szczerze mówił o tym, co było najtrudniejsze podczas tegorocznej próby. Na pierwszym miejscu wymienił niską temperaturę morza. Woda Bałtyku, szczególnie w okresach poza sezonem letnim, stanowi jedno z największych zagrożeń dla pływaków długodystansowych. Organizm tracił ciepło, a sportowiec musiał walczyć nie tylko z fizycznym zmęczeniem, ale również z hipotermią.

Drugą, równie istotną trudnością były halucynacje, które pojawiły się po 40 godzinach bez snu. To naturalny efekt ekstremalnego wyczerpania organizmu — mózg, próbując bronić ciało przed dalszym wysiłkiem, zaczyna wysyłać sygnały ostrzegawcze, które manifestują się jako wizualne i słuchowe zaburzenia.

WyzwanieOpisMoment pojawienia się
Niska temperatura wodyZagrożenie hipotermią, strata ciepła organizmuOd początku wysiłku
HalucynacjeWizualne i słuchowe zaburzeniaPo 40 godzinach bez snu
Zwątpienia psychiczneGłosy kwestionujące sens wyzwaniaPrzez całą próbę

Kubkowski ujawnił również, że podczas przepłynięcia musiał walczyć z głosami wątpliwości pojawiającymi się w jego głowie. „Czy to jest warte? Czy wrócę do domu zdrowy? Czy oby na pewno nic mi się nie stanie?” — to pytania, które towarzyszyły mu przez 55 godzin. Sportowiec wyjaśnił, że mózg w ten sposób próbuje bronić organizm przed dalszym wysiłkiem, ale aby osiągnąć cel, trzeba przełamać te kryzysowe głosy i „robić dalej swoje”.

Stan zdrowia po wyczynie

Bezpośrednio po dotarciu do brzegu Kubkowski trafił do szpitala, gdzie spędził trzy dni pod kontrolą lekarzy. To standardowa procedura po tak ekstremalnym wysiłku — lekarze chcieli dokładnie przeanalizować stan organizmu i upewnić się, że sportowiec nie doznał żadnych poważnych uszkodzeń.

Wyniki badań okazały się bardzo pozytywne. Kubkowski przyznał, że wszystkie wyniki ma „praktycznie idealne” i czuje się „dobrze zaopiekowany i zdrowy”. Pierwszym normalnym posiłkiem, jaki spożył po wyjściu z wody, były kiszone ogórki — wcześniej, przez cały czas przepłynięcia, pożywienie przyjmował głównie w formie płynnej.

Dedykacja dla Cancer Fighters

Wyczyn Bartłomieja Kubkowskiego nie był wyłącznie osobistym osiągnięciem. Przepłynięcie Bałtyku dedykował on podopiecznym Fundacji Cancer Fighters, organizacji wspierającej osoby walczące z rakiem. Do tej pory dzięki swoim wyzwaniom pływackim zebrał dla fundacji blisko milion złotych.

To pokazuje, że za sportowymi osiągnięciami Kubkowskiego stoi głębszy sens — chęć niesienia pomocy innym i inspirowanie ludzi do działania. Każde przepłynięcie, każdy wysiłek to nie tylko osobisty triumf, ale również wkład w zbiórkę dla potrzebujących.

Co to oznacza dla polskiego sportu i turystyki morskiej

Osiągnięcie Kubkowskiego ma znaczenie dla polskiego środowiska sportów wodnych i turystyki nad Morzem Bałtyckim. Po pierwsze, pokazuje, że polska Zachodniopomorskie jest dostępne dla pływaków długodystansowych z całego świata — Dziwnów stał się metą wyzwania, co przyciąga uwagę międzynarodowych mediów i sportowców.

Po drugie, wyczyn Kubkowskiego demitologizuje superbohaterów. Sam pływak podkreślał, że jest „normalnym człowiekiem, który ma takie same problemy, takie same wątpliwości, takie same zwątpienia”. To ważny komunikat dla społeczeństwa — osiągnięcia niezwykłe są możliwe, ale wymagają pracy, wytrwałości i walki z własnymi lękami.

Po trzecie, historia Kubkowskiego pokazuje, jak sport może być narzędziem zbierania funduszy na cele charytatywne. Milion złotych dla Cancer Fighters to konkretna pomoc dla ludzi walczących z chorobą nowotworową.

Przyszłość Kubkowskiego w sporcie

Pytany o kolejne plany, Kubkowski przyznał, że jeszcze nie rezygnuje z wyzwań pływackich. Nie ujawnił jednak, jakie będzie jego następne przedsięwzięcie. Biorąc pod uwagę, że przepłynął już Morze Bałtyckie, możliwości są liczne — od innych przepłynięć morskich po wyzwania w rzekach czy jeziorach.

Niezależnie od tego, co będzie dalej, osiągnięcie z 55 godzinami w wodzie pozostanie kamieniem milowym w karierze Bartłomieja Kubkowskiego i będzie inspiracją dla przyszłych pokoleń pływaków długodystansowych.

Na podstawie: WP Wiadomości. Tekst opracowany redakcyjnie.