poniedziałek, 7 września 2026
Atrakcje i Wycieczki

Rejs po Bałtyku Wschodnim: 1100 mil, 15 wysp i niebezpieczne warunki

Michał Kozłowski i Jacek Wichrowicz opowiedzą o miesięcznym rejsie żaglowką Antila 24,4 po Bałtyku Wschodnim. Trasa, porty, ceny i dramatyczne chwile na morzu.

Autor: Tomasz Nawrocki, 6 września 2026
Sailor braving rugged waters during a thrilling yacht adventure in Belarus.
Fot. Антон Гарустович / Pexels · Pexels License

Miesięczny rejs żaglowką po Bałtyku Wschodnim to przedsięwzięcie wymagające solidnego przygotowania, doświadczenia i umiejętności radzenia sobie w trudnych warunkach pogodowych. Michał Kozłowski i Jacek Wichrowicz podjęli się tego wyzwania w lecie 2024 roku, a ich doświadczenia stanowią cenny materiał edukacyjny dla każdego żeglarza planującego podobną wyprawę.

Trasa i skala przedsięwzięcia

Jacht Antila 24,4 został zwodnowany 30 lipca w Górkach Zachodnich, a już dzień później, 31 lipca o godzinie 9:00, wyruszył z Helu w kierunku północnym. Całkowita długość trasy wyniosła 1100 mil morskich, a żeglarze odwiedzili 15 wysp. Powrót do portu wyjścia nastąpił 27 sierpnia, co oznacza, że całe przedsięwzięcie trwało dokładnie miesiąc.

Pierwszy etap rejsu — przejście z Helu do Vändburga na Gotlandii — zajął 31 godzin na dystansie 150 mil. To była zarazem próba sił dla załogi i jachtu, pokazująca tempo, w jakim możliwe jest pokonywanie otwartych wód Bałtyku.

Cztery najtrudniejsze przejścia bez osłony brzegu

Rejs obejmował cztery etapy bez możliwości schronienia się na brzegu. Dwa z nich miały długość 150 mil, natomiast pozostałe dwa — po 130 mil. Tego rodzaju przejścia wymagają nie tylko dobrych warunków pogodowych, ale także sprawnego jachtu i doświadczonej załogi zdolnej do działania w trudnych sytuacjach.

Najpoważniejszą próbę stanowiło przejście na południe od Kökaru. Na tym odcinku żeglarze mierzyli się z falami sięgającymi 3 metrów wysokości, a dodatkowo przeszły burze z piorunami. Przejście tego fragmentu trasy zajęło 30 godzin na dystansie 145 mil — znacznie dłużej niż przejścia w spokojniejszych warunkach.

Warunki nawigacyjne i ograniczenia

Bałtyk Wschodni to akwen, który wymaga szczególnej uwagi na temat głębokości i przeszkód podwodnych. W porcie Ljugarn głębokość wody sięgała zaledwie 2 metrów, co ogranicza dostęp dla większych jednostek. Przy pomoście na wysie Stora Karlsö głębokość była większa — ponad 2 metry — ale sama wyspa otoczona była strefą zamkniętą o promieniu około 1 kilometra.

Wyspa Stora Karlsö stanowiła dodatkowe wyzwanie ze względu na ochronę przyrody. Do 15 sierpnia dostęp do wyspy był zamknięty z powodu okresu lęgowego ptaków. Żeglarze planujący rejsy na tym akwenie powinni mieć na uwadze tego rodzaju ograniczenia sezonowe.

Koszty paliwa i wyżywienia na północy

Jedna z praktycznych informacji, jakie można wyciągnąć z tego rejsu, dotyczy kosztów operacyjnych. Cena benzyny w Käringsund wyniosła 2,4 euro za litr, a zwykły chleb kosztował 4,5 euro. Dla porównania, w Polsce ceny są znacznie niższe — benzyna wynosi około 5-6 złotych za litr (około 1,2-1,4 euro), a chleb to wydatek rzędu 3-4 złotych (0,7-1 euro).

ArtykułCena na północyOrientacyjny odpowiednik w PLN
Benzyna (1 litr)2,4 euro~10-11 zł
Chleb4,5 euro~19-20 zł

Koszty paliwa i żywności na północnym Bałtyku są więc znacznie wyższe niż w Polsce, co powinno być uwzględniane przy planowaniu budżetu rejsu.

Atrakcje turystyczne na trasie

Wśród odwiedzonych miejsc znalazły się również obiekty o znaczeniu historycznym. Ogród na wyspie Källskär został założony przez barona Görана Åkerhielma i stanowi ciekawą atrakcję dla żeglarzy zainteresowanych historią i architekturą krajobrazową.

Muzea w fińskim mieście Uusikaupunki wymagają jednak planowania — od 8 sierpnia dostępne były wyłącznie w sobotę i niedzielę, co oznacza, że żeglarze muszą dostosować swój harmonogram do godzin otwarcia.

Dramat w Grönhögen

Jeden z incydentów, do którego doszło podczas rejsu, ilustruje, jak szybko może zmienić się sytuacja na morzu. W Grönhögen silnik jachtu spadł z pantografu do wody. Sytuacja mogła skończyć się katastrofą, ale załoga zareagowała szybko — jacht został uratowany dzięki kotwicy. Jak ocenił sam Michał Kozłowski, „granica bezpieczeństwa została przekroczona” w trakcie tego incydentu.

Co to oznacza dla żeglarzy planujących podobne rejsy

Doświadczenia Kozłowskiego i Wichrowicza pokazują, że rejs po Bałtyku Wschodnim to nie tylko turystyczna przygoda, ale także poważne wyzwanie logistyczne i nawigacyjne. Żeglarze powinni być przygotowani na zmienne warunki pogodowe, znać ograniczenia dotyczące dostępu do niektórych obszarów (zwłaszcza w sezonie lęgowym), a także liczyć się ze znacznie wyższymi kosztami paliwa i żywności niż w Polsce.

Równie ważne jest posiadanie dobrze wyposażonego jachtu i umiejętności szybkiego reagowania na niespodziewane sytuacje. Incydent w Grönhögen pokazuje, że nawet dobrze przygotowana załoga może znaleźć się w trudnej sytuacji — dlatego znajomość procedur bezpieczeństwa i posiadanie odpowiedniego sprzętu ratunkowego to nie luksus, a konieczność.

Na podstawie: Żeglarski.info. Tekst opracowany redakcyjnie.