Dorsze z laboratorium. Szwedzi hodują ryby, by uratować Bałtyk
Naukowcy z Uniwersytetu w Uppsali testują hodowlę dorsza w laboratorium. Projekt ma na celu odbudowanie populacji, która od lat 90. drastycznie się zmniejszyła.
Dorsze z laboratorium mogą w przyszłości stać się ratunkiem dla Bałtyku. Szwedzcy naukowcy testują hodowlę tej ryby w kontrolowanych warunkach, aby odbudować populację, która przez dziesięciolecia ulegała drastycznemu zmniejszeniu.
Dramat populacji dorsza w Bałtyku
Liczby mówią same za siebie. W 1983 roku polscy rybacy wyłowili z Bałtyku 120 tysięcy ton dorsza. Trzydzieści pięć lat później, w 2018 roku, połów spadł do zaledwie 6,5 tony. To nie jest stopniowy spadek — to załamanie się całej populacji w ciągu jednego pokolenia.
Przyczyny są złożone. Temperatura wód Bałtyku systematycznie rośnie, a wlewy chłodnej, słonej wody z Morza Północnego — kluczowe dla rozwoju ikry dorsza — stały się rzadsze. Ikra wymaga odpowiedniego poziomu zasolenia i dostępu do tlenu, warunków, które stają się coraz trudniej osiągalne. Równocześnie nadmierne połowy, w tym tzw. połowy paszowe (na cele paszowe), wyeliminowały naturalny pokarm dorszy, pozbawiając je źródła wyżywienia.
Unia Europejska zareagowała zakazem. Od 2020 roku komercyjne połowy dorsza na Bałtyku są całkowicie zabronione. Od początku 2024 roku połowy zostały dodatkowo ograniczone do poziomu minimalnego, co pokazuje skalę kryzysu.
Projekt ReCod: nadzieja ze Szwecji
W odpowiedzi na katastrofę ekologiczną Uniwersytet w Uppsali i fundacja BalticWaters uruchomiły projekt ReCod. Jego celem jest opracowanie metody hodowli dorsza w warunkach laboratoryjnych, która mogłaby dostarczać młode ryby do morza i wspierać naturalną regenerację populacji.
Laboratorium w Studsvik, położone koło Nyköping, ma być gotowe do pracy w 2026 roku. To nie będzie zwykły zbiornik — naukowcy planują hodować dorsze od stadium larwalnego aż do fazy młodocianego, czyli gdy ryba jest już wystarczająco dojrzała, aby przetrwać w otwartym morzu.
Gdzie tkwią główne trudności?
Hodowla dorsza w laboratorium to nie to samo co hodowla pstrąga czy karpia. Największym wyzwaniem jest okres zaraz po wykluciu się larw z ikry. W pierwszych dniach życia umieralność jest wysoka, a ryby są niezwykle wrażliwe na warunki środowiskowe. Każdy błąd w temperaturze, zasoleniu czy poziomie tlenu może zniszczyć całą partię larw.
Drugim kluczowym problemem jest żywienie. Larwy dorsza mają bardzo specyficzne wymagania pokarmowe, a opracowanie odpowiedniego sposobu karmienia, który byłby efektywny i dostępny w skali laboratoryjnej, wymaga intensywnych badań. Nie chodzi tu o zwykły granulat — trzeba znaleźć rozwiązanie, które zapewni prawidłowy rozwój i przygotuje ryby do życia w naturalnym środowisku.
Pierwsze oznaki sukcesu
Badania przyniosły już zachęcające wyniki. W jednym z miejsc badawczych wyłowiono niemal 200 jednorocznych dorszy. Choć naukowcy nie potwierdzili jednoznacznie, że wszystkie pochodzą z projektu ReCod, sama liczba świadczy o możliwościach, jakie tkwią w programie.
Młode dorsze przygotowywane do morza są oznakowane, co pozwala naukowcom śledzić ich losy i zbierać dane o przeżywalności. To kluczowe dla zrozumienia, czy hodowlane ryby rzeczywiście potrafią się zaaklimatyzować i rozmnażać w naturalnych warunkach Bałtyku.
| Etap projektu | Opis |
|---|---|
| Laboratorium | Hodowla od stadium larwalnego do młodocianego |
| Oznakowanie | Młode dorsze oznaczane przed wypuszczeniem |
| Monitoring | Śledzenie losów ryb w morzu |
| Badania | Zbieranie danych o przeżywalności i rozmnażaniu |
Co to oznacza dla Bałtyku i turystyki nad morzem?
Dla polskich turystów i mieszkańców wybrzeża projekt ReCod ma znaczenie zarówno ekologiczne, jak i gospodarze. Dorsze to nie tylko ryba — to element całego ekosystemu Bałtyku. Ich powrót mogłaby wpłynąć na populacje innych gatunków, równoważyć łańcuch pokarmowy i przywrócić stabilność morskiemu środowisku.
Dla branży rybołówstwa projekt oznacza perspektywę zniesienia zakazów połowów. Choć dziś połowy są zakazane lub ściśle limitowane, sukces hodowli laboratoryjnej mogłaby otworzyć drogę do kontrolowanego, zrównoważonego rybołówstwa. To byłoby zarówno dobrą wiadomością dla rybaków, jak i dla ekosystemu.
Dla turystów jest to wiadomość o dbałości o morze. Bałtyk, który przez dziesięciolecia ulegał degradacji, ma szansę na powolną regenerację. Projekty takie jak ReCod pokazują, że nauka i zaangażowanie mogą zmienić kierunek nawet zaawansowanego kryzysu ekologicznego.
Badania będą kontynuowane, a kolejne lata przyniosą nowe dane o skuteczności metody. Jeśli projekt się powiedzie, mogłaby stać się wzorem dla innych gatunków ryb zagrożonych w Morzu Bałtyckim.
Na podstawie: Hel Nasze Miasto. Tekst opracowany redakcyjnie.