czwartek, 16 lipca 2026
Aktualności

Pogorzelica najdroższa nad Bałtykiem. Ceny szokują turystów

Pogorzelica pobija rekordy drożyzny nad Bałtykiem. Kilogram smażonego dorsza kosztuje tam 250 zł. Sprawdź, ile wydasz na wakacje w poszczególnych kurortach.

Redakcja · 16 lipca 2026
Relaxing beach scene with striped chairs and a vibrant evening sky in Świnoujście, Poland.
Fot. Dawid Zawiła / Pexels · Pexels License

Pogorzelica to obecnie najdroższa miejscowość nad Bałtykiem, gdzie ceny potraw rybnych i usług turystycznych osiągają rekordy, które mogą zaskoczyć nawet doświadczonych wczasowiczów. Wakacje nad polskim morzem od lat kojarzą się z niemałymi wydatkami, jednak tegoroczny sezon letni bije kolejne rekordy drożyzny, zmuszając rodziny do precyzyjnego planowania finansowego.

Pogorzelica bije rekordy cenowe nad Bałtykiem

Absolutną rekordzistką w sezonie 2024 okazała się Pogorzelica. Kilogram smażonego fileta z dorsza kosztuje tam w restauracjach nawet 250 złotych — to kwota, która dla czteroosobowej rodziny oznacza wydatek rzędu kilkuset złotych za sam posiłek obiadowy. To nie jest wyjątek, lecz standard w tym kurortcie.

Dla porównania, bardzo drogo jest również w Kołobrzegu, gdzie kilogram smażonego dorsza lub flądry wiąże się z rachunkiem sięgającym 230 złotych. Podobne poziomy cenowe odnotowuje się w Jarosławcu, Kopalinie oraz Jastarni.

Porównanie cen dań rybnych w popularne kurortach

MiejscowośćCena za kg smażonego dorsza/flądryKategoria cenowa
Pogorzelica250 złNajdroższa
Kołobrzeg230 złBardzo droga
Jarosławiec~230 złBardzo droga
Kopalino~230 złBardzo droga
Jastarnia~230 złBardzo droga
MielnoZnacznie niższaTańsza
RewalZnacznie niższaTańsza

Co to oznacza: Wybór konkretnej miejscowości może zadecydować o tym, czy z urlopu wrócimy z oszczędnościami. Różnice geograficzne są kolosalne — turystyka w Pogorzelicy wymaga budżetu prawie dwa razy wyższego niż w Mielnie czy Rewalu.

Słodycze i desery — nieoczekiwany wydatek

Po obiedzie większość wczasowiczów decyduje się na deser, a nadmorskie słodkości stały się produktami niemal luksusowymi. Tradycyjny gofr z bitą śmietaną i świeżymi owocami kosztuje średnio około 20 złotych, jednak prawdziwy rekord bije pod tym względem Stegna, gdzie cena takiego deseru może wynosić nawet 30 złotych za jedną porcję.

Z kolei za pojedynczą gałkę lodów zapłacimy w większości kurortów od 8 do 10 złotych. Przy codziennych wyjściach z dziećmi tworzy to pokaźną sumę — rodzina z dwójką dzieci wydaje na lody nawet 40-50 złotych dziennie.

Parking i ukryte koszty — potężne obciążenie budżetu

Oprócz jedzenia i noclegów, na ostateczny koszt wakacji wpływają opłaty, o których często zapominamy podczas planowania wyjazdu. Najlepszym przykładem są opłaty parkingowe, które w niektórych kurortach mogą stanowić potężne obciążenie dla portfela zmotoryzowanych turystów.

Liderem w tej kategorii pozostaje Świnoujście, gdzie doba postoju na parkingu miejskim może kosztować nawet do 120 złotych. To oznacza, że dwutygodniowy urlop z samochodem wiąże się z wydatkami na parking rzędu 1680 złotych. W innych miejscowościach stawki bywają niższe, a czasem udaje się znaleźć darmowe miejsca postojowe, choć w szczycie sezonu letniego graniczy to z cudem.

Do tego dochodzą inne drobne, lecz regularne wydatki, takie jak płatne toalety publiczne, za które w większości nadmorskich kurortów trzeba zapłacić od 4 do 5 złotych. Przy kilkukrotnym użyciu dziennie przez całą rodzinę, wydatek ten łatwo osiąga 50-100 złotych dziennie.

Frekwencja turystów pozostaje stabilna mimo drożyzny

Choć ceny wprawiają w osłupienie, popyt na wakacje nad Bałtykiem utrzymuje się na stabilnym poziomie. Jak podaje Główny Urząd Statystyczny, w lipcu i sierpniu ubiegłego roku w obiektach noclegowych na obszarach nadmorskich przebywało aż 2,1 miliona turystów, którzy skorzystali z 9 milionów noclegów. Ta imponująca frekwencja pokazuje, że turyści przyzwyczaili się już do wysokich rachunków i nadal chętnie przyjeżdżają nad polskie morze.

Jak zaplanować urlop bez nadwyrężania budżetu?

Wszystkie te czynniki sprawiają, że wakacje nad Bałtykiem wymagają dziś precyzyjnego planowania finansowego. Analiza cen w poszczególnych kurortach przed wyjazdem pozwala uniknąć przykrych niespodzianek na miejscu i dopasować destynację do realnych możliwości finansowych.

Choć polskie morze potrafi być niezwykle kosztowne, to odpowiedni wybór mniej obleganych miejscowości, takich jak Rewal czy Mielno, pozwala cieszyć się urokami plażowania bez konieczności nadwyrężania domowego budżetu. Warto również zaplanować większość posiłków w mniejszych, lokalnych jadłodajniach zamiast turystycznych restauracji, gdzie ceny są znacznie wyższe. Takie podejście pozwala zaoszczędzić nawet kilka tysięcy złotych na tygodniowym urlopie.

Najczęstsze pytania

Która miejscowość nad Bałtykiem jest najdroższa?

Pogorzelica to obecnie najdroższa miejscowość nad Bałtykiem pod względem kulinarnym. Kilogram smażonego fileta z dorsza kosztuje tam 250 złotych, co dla czteroosobowej rodziny oznacza wydatek kilkuset złotych za jeden posiłek obiadowy.

Ile kosztuje parking nad Bałtykiem?

Opłaty parkingowe różnią się znacznie między kurortami. Najdrożej jest w Świnoujściu, gdzie doba postoju na parkingu miejskim może kosztować do 120 złotych. W innych miejscowościach stawki są niższe, a czasem można znaleźć bezpłatne miejsca postojowe.

Gdzie nad Bałtykiem są tańsze ceny?

Mielno i Rewal oferują zauważalnie niższe stawki za dania rybne w porównaniu z Pogorzelicą czy Kołobrzegiem, co pozwala spędzić urlop bez nadmiernego stresu finansowego.

Ile turystów przyjeżdża nad polskie morze w lipcu i sierpniu?

Według Głównego Urzędu Statystycznego, w lipcu i sierpniu ubiegłego roku w obiektach noclegowych na obszarach nadmorskich przebywało 2,1 miliona turystów, którzy skorzystali z 9 milionów noclegów.

Jakie są ukryte koszty wakacji nad morzem?

Oprócz noclegów i jedzenia, turystów czekają opłaty parkingowe, płatne toalety publiczne (4-5 złotych), a także ceny deserów i lodów, które przy codziennych wyjściach z dziećmi tworzą pokaźną sumę.

Na podstawie: BiznesINFO.pl. Tekst opracowany redakcyjnie.