wtorek, 4 sierpnia 2026
Bezpieczeństwo

Polskie plaże się kurczą. Jak Urząd Morski walczy z erozją brzegu

Plaże nad Bałtykiem znikają z powodu sztormów i zmian klimatu. Poznaj system obrony wybrzeża, którym dysponuje Urząd Morski, i dowiedz się, dlaczego…

Autor: Renata Złotowska, 4 sierpnia 2026
Wooden groynes protect the coastline in Zeeland, Netherlands, with a serene sea view.
Fot. Elsa silva / Pexels · Pexels License

Polskie plaże ulegają naturalnej erozji — fale, wiatr i prądy morskie nieustannie niszczyć i cofać brzegi Bałtyku, a problem nasila się wraz ze wzrostem liczby sztormów związanych ze zmianami klimatycznymi.

Dlaczego plaże znikają?

Erozja brzegu to proces, który toczy się na praktycznie całym polskim wybrzeżu. Nie jest to zjawisko nowe, ale w ostatnich latach przyspieszyło. Piotr Domaradzki, pełnomocnik dyrektora Urzędu Morskiego w Szczecinie ds. ochrony wybrzeża, wyjaśnia, że „częstotliwość występowania sztormów jest bardzo ściśle związana z efektem cieplarnianym”. Każdy sztorm, jeśli nadejdzie krótko po poprzednim, trafia w „jeszcze niezabliźnione rany”, przez co zniszczenia szybko się pogłębiają.

Mechanizm jest prosty: podczas sztormu fale wchodzące na plażę spłukują warstwę piasku i zabierają ją pod wodę, wypełniając zagłębienia i wyrównując dno morskie. Po ustaniu sztormu pracownicy Urzędu Morskiego muszą przywrócić równowagę. Plaża to bowiem nie tylko miejsce wypoczynku — wraz z wydmami stanowi naturalną, elastyczną barierę falochronną, która chroni nasze domy przed bezpośrednim uderzaniem wody.

Jak Urząd Morski broni wybrzeża?

Pracownicy Urzędu Morskiego dysponują zorganizowanym systemem obrony, określanym jako „potrójną linię obrony”. Każdy element pełni konkretną funkcję w procesie zatrzymywania erozji.

Pierwsza linia: drewniane ostrogi

Drewniane ostrogi wcinające się w morze to pierwszy element systemu. Hamują prądy morskie i zatrzymują przemieszczający się piasek, dzięki czemu sztucznie usypana plaża nie znika po pierwszych silniejszych falach. Pozwalają na dłuższe funkcjonowanie plaży między interwencjami.

Druga linia: kamienne wały

Gdy nadchodzi potężny sztorm, w najbardziej zagrożonych miejscach, u podstawy wydm i klifów, buduje się kamienne wały. Pracownicy zwożą tam kamienie, które na co dzień pozostają zasypane piaskiem — działają jak „ukryta pod ubraniem kamizelka kuloodporna”. Gdy potężne fale spłukają piasek, odsłonięty kamienny wał przejmuje impet wody i dzięki odpowiedniemu nachyleniu łagodnie wygasza energię fali, chroniąc budynki na zapleczu.

Trzecia linia: dostarczanie piasku z dna morskiego

Czasami trzeba zareagować długofalowo i dostarczyć piasek z zewnątrz — dzieje się tak w sytuacjach kryzysowych. Do akcji wkraczają pogłębiarki, które wydobywają materiał bezpośrednio z dna morskiego (istotna jest granulacja piasku) i wpompowują go na brzeg za pomocą rurociągów lub specjalnych armatek. Na koniec spychacze wyrównują nowy teren, kształtując właściwy kąt nachylenia plaży.

Element systemu obronyFunkcjaKiedy stosowany
Drewniane ostrogiHamowanie prądów morskich, zatrzymywanie piaskuNa bieżąco, prewencyjnie
Kamienne wałyŁagodzenie energii fal, ochrona budynkówPodczas i po sztormach
Dostarczanie piaskuUzupełnianie materiału z dna morskiegoSytuacje kryzysowe, przed sezonem
Żelbetowe zjazdy techniczneUmożliwienie wjazdu ciężkiego sprzętuCałoroczne wsparcie operacji

Takie operacje odbywają się poza sezonem letnim, by nie zakłócać wypoczynku turystom. Pracownicy Urzędu Morskiego działają też prewencyjnie — nawet gdy na morzu panuje spokój, dają o plaże zaplanowany i regularny.

Świnoujście — wyjątek na polskim wybrzeżu

Świnoujście to absolutnie unikalne miasto w skali Polski — jest to jedyne miejsce, gdzie problem erozji plaży praktycznie nie występuje. Zamiast tego plaża naturalnie przybywa. Dzieje się tak dlatego, że piasek, który po niemieckiej stronie wyspy Uznam wypłukiwany jest z klifów, osadza się po polskiej stronie. Jak żartuje Piotr Domaradzki: „Niemcy dostarczają nam sporo piachu”.

Do tego Świnoujście jest najbardziej wysuniętym na południe miejscem Zatoki Pomorskiej. Wszystkie sztormy z kierunków zachodnich i północno-zachodnich są poprzez układ jej brzegów osłabiane, przez co ich siła jest o wiele mniejsza. Efektem tych zjawisk jest to, że Świnoujście ma najszerszą naturalną plażę w Polsce — jej szerokość miejscami wynosi blisko 200 metrów, a pas piasku ciągnie się na długości kilkunastu kilometrów.

Biologiczna zabudowa wydm — sztuka kształtowania piasku

Głównym zadaniem pracowników Urzędu Morskiego w regionie Świnoujścia jest ochrona wydm. Strażnicy wybrzeża zajmują się „kształtowaniem wydm” — są specjalistami od biologicznej zabudowy wydm, która sprawia, że piasek tworzy stabilny wał ochronny zamiast układać się w przypadkową kupę piachu.

Proces jest precyzyjnie zaplanowany. Najpierw na zboczu wydmy układają szachownicę z półmetrowych odcinków ciętej trzciny. W jej okienka wrzucają garść żyznej ziemi oraz wsadzają kępki trawy pozyskanej z miejsc, gdzie rośnie obficie. Niesiony wiatrem piasek osiada w tej strukturze i przysypuje rośliny, co wyzwala w trawie impuls do jeszcze szybszego wzrostu. Starszą część, tzw. wydmę szarą, obsadzają natomiast żywokołami — kawałkami gałęzi wierzby, które błyskawicznie zapuszczają korzenie i mocno wiążą podłoże.

Widziane z powietrza wydmy robią niesamowite wrażenie — linia piasku układa się w wyraźny, ostry wzór, świadczący o tym, że nie są to przypadkowe kopce, a cały przemyślany system obrony miasta. Z poziomu plaży trudniej to jednak dostrzec.

Co to oznacza dla turystów i mieszkańców

Pracownicy Urzędu Morskiego stawiają przy prawie każdym zejściu na plażę tablice informujące o tym, co tam rośnie i do czego służy. Tekst przypomina, że trawy są sadzone ręcznie, a apel brzmi: „bierzcie pod uwagę, że ktoś się przy tym napracował, żebyście mogli tu przyjechać i się opalać, i żeby z wydm piasek nie leciał wam do drinków!”

Zmorą urzędników są turyści, którzy z zakazów wejścia na wydmy niewiele sobie robią. Każde zdeptane rośliny, każdy uszkodzony fragment wydmy to dodatkowa praca dla zespołu ochrony wybrzeża i dodatkowy koszt dla budżetu. Świadomość tego, co kryje się za pozornie prostą plażą, jest kluczowa dla zrozumienia, dlaczego ochrona wydm to nie tylko sprawa estetyki, ale bezpieczeństwa całej linii brzegowej.

Pracownicy Urzędu Morskiego działają w warunkach, w których przyroda sama nie radzi sobie z tempem zmian klimatycznych. System, który opracowali, to połączenie inżynierii, biologii i codziennej pracy zespołów na terenie. To właśnie dzięki nim polskie plaże mogą funkcjonować zarówno jako miejsce wypoczynku, jak i jako naturalna bariera ochronna przed siłami natury.

Na podstawie: Next Gazeta.pl. Tekst opracowany redakcyjnie.