Ultramaraton Bałtyk Bieszczady Tour: jak kolarze pokonują 1022 km
Dwaj kolarze z Bolesławca ukończyli jeden z najtrudniejszych wyścigów ultramaratonowych w Polsce. Przejechali 1022 km w 55 godzin, pokonując deszcz i zmęczenie.
Dwaj kolarze z Bolesławca, Adrian Boczar i Szymon Wasylów, ukończyli szesnastą edycję ultramaratonu Bałtyk Bieszczady Tour, jednego z najwymagających wyścigów kolarskich w Polsce. Wynik ich wysiłku — przejechanie 1022 kilometrów w 55 godzin 42 minut — plasuje ich w czołówce stawki, choć nie w czołówce najszybszych.
Jak przebiegał wyścig?
Start odbył się w piątek 21 sierpnia o godzinie 19:05 z Wolina. Zawodnicy musieli dotrzeć do mety w Ustrzykach Górnych, gdzie Boczar i Wasylów przekroczyli linię mety 24 sierpnia o godzinie 2:47. Trasa wiodła przez dwa polskie pasma górskie — od Bałtyku aż do Bieszczadów — co stanowiło główne wyzwanie fizyczne imprezy.
Warunkami pogodowymi nie byli łaskawi. Podczas całego wyścigu kolarze jeździli w deszczu przez ponad 18 godzin. To oznacza, że co trzecia godzina ich jazdy odbywała się w opadach, co dodatkowo utrudniało kontrolę roweru, zwiększało ryzyko poślizgu i zmęczało psychicznie. Równie trudnym aspektem był brak snu — Boczar i Wasylów spali łącznie niecałą godzinę, co ilustruje skalę wytężenia organizmu podczas takich imprez.
Kto może startować w ultramaratonie?
Nie każdy może wziąć udział w Bałtyk Bieszczady Tour. Organizatorzy wymagają, aby kandydaci mieli doświadczenie w ultramaratonach — konkretnie musieli już ukończyć co najmniej jeden inny ultramaraton na dystansie minimum 500 kilometrów. To zabezpieczenie ma na celu eliminację zawodników niewystarczająco przygotowanych fizycznie i mentalnie do takiego wyzwania.
| Parametr | Wartość |
|---|---|
| Dystans | 1022 km |
| Czas przejazdu (Boczar/Wasylów) | 55 h 42 min |
| Czas zwycięzcy (M. Cukierski) | 30 h 41 min |
| Liczba uczestników | 222 |
| Miejsce Boczara/Wasylowa | 91. i 92. |
| Niezakończeń | ~30 zawodników |
| Czas jazdy w deszczu | >18 godzin |
| Czas snu podczas wyścigu | <1 godzina |
Co to oznacza dla sportowców?
Wynik Boczara i Wasylowa — zajęcie miejsc 91. i 92. spośród 222 uczestników — oznacza, że znaleźli się w górnej połowie stawki. Jednak liczba niezakończeń (około 30 kolarzy) pokazuje, że nawet doświadczeni ultramaratończycy mogą nie dać rady. Różnica między czasem zwycięzcy (30 godzin 41 minut) a czasem bolesławskich kolarzy (55 godzin 42 minut) wynosi 25 godzin — to pokazuje, jak ogromny jest rozrzut możliwości nawet wśród tych, którzy ukończyli wyścig.
Dla Szymona Wasylowa to nie koniec przygody z ultramaratonami. Zawodnik planuje udział w Race Across America, wyścigu na dystansie 5000 kilometrów w Stanach Zjednoczonych. To oznacza, że doświadczenie zdobyte w Bałtyk Bieszczady Tour będzie dla niego przygotowaniem do jeszcze większego wyzwania — prawie pięciokrotnie dłuższej trasy.
Ultramaratony na dystansie ponad tysiąca kilometrów to nie tylko test fizycznej wydolności, ale przede wszystkim sprawdzian psychiki. Zawodnicy muszą radzić sobie z halucynacjami związanymi z brakiem snu, bólem mięśni i stawów, a także z wątpliwościami, czy w ogóle będą w stanie dotrzeć do mety. Fakt, że Boczar i Wasylów ukończyli wyścig, mimo że spali niecałą godzinę i jeździli w deszczu przez 18 godzin, świadczy o ich determinacji i przygotowaniu.
Polska ma bogatą tradycję ultramaratonów kolarskich, a Bałtyk Bieszczady Tour jest jedną z najtrudniejszych imprez tego typu na kontynencie europejskim. Szesnasta edycja wyścigu potwierdziła, że impreza przyciąga zarówno doświadczonych zawodników, jak i tych, którzy chcą przetestować swoje możliwości w ekstremalnych warunkach.
Na podstawie: Bolec.Info. Tekst opracowany redakcyjnie.