Bezzałogowe jednostki na Bałtyku: plany Skandynawii i polska odpowiedź
Finlandia, Szwecja i Polska inwestują w drony morskie do monitorowania Bałtyku. Poznaj plany nordyckie i polskie systemy bezzałogowe już w służbie.
Polska, Finlandia i Szwecja rozwijają autonomiczne systemy do monitorowania Bałtyku w odpowiedzi na rosnące zagrożenia dla infrastruktury i bezpieczeństwa morskiego regionu.
Skandynawskie inwestycje w drony morskie
Finlandia i Szwecja podpisały porozumienie dotyczące wspólnego zakupu bezzałogowych jednostek nawodnych. Szwecja zainwestuje 4 miliardów koron szwedzkich, co stanowi około 1,54 miliarda złotych, w systemy bezzałogowe. Dostarczenie zdolności przez Szwecję zaplanowano na dwa lata od momentu podpisania umowy w styczniu 2026 roku.
Fińska Marynarka Wojenna zamierza rozpocząć patrolowanie Bałtyku przy użyciu bezzałogowych jednostek nawodnych jeszcze przed końcem 2026 roku. To będzie pierwsza operacyjna flota tego typu w regionie.
Zaangażowanie krajów nordyckich wynika z wcześniejszych testów. Szwedzi przetestowali morskie bezzałogowce podczas ćwiczeń NATO pod Portugalią w 2025 roku, co potwierdziło gotowość technologiczną tych systemów do rzeczywistych operacji.
NATO intensyfikuje obserwację Bałtyku
Sojusz Atlantycki odpowiedział na zagrożenia dla bezpieczeństwa morskiego w regionie. W styczniu 2025 roku NATO uruchomiło operację Baltic Sentry, która oznacza zwiększoną obserwację i monitorowanie Bałtyku.
W ramach Task Force X-Baltic, trwającej od marca do października 2025 roku, sojusz przetestował 70 dronów powietrznych i morskich. Testy obejmowały różne scenariusze operacyjne i warunki środowiskowe.
Polska również wykazała czujność — w maju 2025 roku obserwowała tankowiec operujący w pobliżu kabla energetycznego łączącego Polskę ze Szwecją. Incydent podkreślił znaczenie stałego monitorowania infrastruktury krytycznej na morzu.
Polska flota bezzałogowych systemów
Polska Marynarka Wojenna już dysponuje autonomicznymi pojazdem Hugin 1000MR, zainstalowanym na niszczycielach min ORP „Kormoran”, ORP „Albatros” i ORP „Mewa”. Pojazd osiąga głębokość do 1000 metrów i ma długość około 4,5 metra, co pozwala mu operować zarówno na mniejszych jednostkach, jak i w głębokich rejonach Bałtyku.
| System | Operator | Zastosowanie | Parametry |
|---|---|---|---|
| Hugin 1000MR | Polska MW | Rozpoznanie podwodne | 4,5 m długości, 1000 m głębokość |
| StormRider 850 | Polska Grupa WB | Wielofunkcyjny | Radar, sonar, głowica optoelektroniczna |
| StormRider 550 | Polska Grupa WB | Wojskowy i cywilny | 5,5 m długości, modułowa |
| Głuptaka | Politechnika Gdańska | Wykrywanie min | Opracowanie krajowe |
Polska Grupa WB opracowała rodzinę bezzałogowych jednostek o nazwie StormRider. Model StormRider 850 wyposażony jest w radar, sonar, echosondę i głowicę optoelektroniczną. System może przenosić moduł uzbrojenia ZMU-05N oraz wyrzutnie WARMATE TL, co daje mu zdolności do działań obronnych.
Nowszy model StormRider 550, zaprezentowany na MSPO 2026, ma długość 5,5 metra i charakteryzuje się modułową konstrukcją. Projekt przewidziano zarówno do zastosowań wojskowych, jak i cywilnych, co otwiera możliwości komercjalizacji technologii.
Polska Politechnika Gdańska opracowała również drona Głuptaka, dedykowanego do poszukiwania min na dnie morza. System stanowi uzupełnienie dla większych platform i pozwala na precyzyjne mapowanie zagrożeń.
Polska odpowiedź na potrzeby bezpieczeństwa
Premier Donald Tusk zapowiedział zakup dronów dla Marynarki Wojennej, które będą monitorować przestrzeń podwodną, powierzchnię wody i powietrze. Plan obejmuje rozszerzenie zdolności rozpoznawczych floty o nowoczesne systemy autonomiczne.
Polska inwestycja w drony morskie wpisuje się w szerszą strategię bezpieczeństwa Bałtyku. Podczas gdy Finlandia i Szwecja budują wspólne zasoby, Polska rozwija własne rozwiązania technologiczne, które mogą być wdrażane niezależnie i dostosowywane do specyficznych potrzeb regionu.
Co to oznacza dla bezpieczeństwa Bałtyku
Rozwój bezzałogowych systemów morskich zmienia charakter monitorowania Bałtyku. Drony mogą operować 24/7 bez ryzyka dla załogi, są tańsze w utrzymaniu niż tradycyjne statki patrolowe, a ich autonomia pozwala na jednoczesne pokrycie większych obszarów.
Zagrożenia dla infrastruktury podmorskiej — kabli energetycznych, telekomunikacyjnych i rurociągów — wymagają stałej obserwacji. Bezzałogowe jednostki mogą patrolować trasy tych obiektów krytycznych szybciej i bardziej efektywnie niż tradycyjne patrole.
Inwestycje Skandynawii i Polski pokazują, że region przygotowuje się do długoterminowego monitorowania Bałtyku. Wspólne testy NATO, krajowe systemy i międzynarodowe porozumienia tworzą wielowarstwową sieć bezpieczeństwa morskiego, która będzie działać przez kolejne lata.
Na podstawie: Strefa Obrony. Tekst opracowany redakcyjnie.